1 naczelna zasada i 3 praktyczne ćwiczenia w terapii zaburzeń sensorycznych jakie doceni każdy rodzic

Witaj!

Dziś w nieco innej formie niż przez ostatnie tygodnie, jednak jak wspomniałam na Facebook’u to test na leniwych czytelników 😉

To, co chcę dziś Wam przekazać jest kontynuacją ostatniego materiału wideo, który możesz obejrzeć TUTAJ.

Zaledwie kilka dni temu rozmawialiśmy o tym, czym są autostymulacje, w jakich zakresach się pojawiają, jakie są ich konsekwencje. Dziś chcę się skupić na bardziej praktycznej stronie tego problemu.

Untitled design

Jeśli skorzystałaś/eś z bonusu jaki dla Ciebie przygotowałam, to przyszedł czas na kolejny krok… planowanie terapii oraz wykonywanie ćwiczeń w domu, tak by nie  zabierały one zbyt wiele, cennego dla Ciebie czasu.

 Jeśli korzystając z narzędzia do diagnozowania zaburzeń sensorycznych okazało się, że Twoje prywatne dziecko lub dziecko z którym pracujesz wykazuje pewne objawy zaburzeń sensorycznych, skieruj je na dalszą diagnozę.

W swojej pracy wykorzystuję dwie (w mojej opinii) świetne metody do badania oraz planowania terapii w kierunku zaburzeń sensorycznych. Są to:

Metoda Carla Delacato

Jej ogromnym plusem jest fakt, że nie jest to czasochłonna metoda. Ćwiczenia wykonujemy codziennie, jednak czas ich trwania to zaledwie 3 – 5 minut. Rozpisanie sekwencji stymulacyjnej odbywa się po przeprowadzeniu diagnozy specjalnym arkuszem, a zmiany ćwiczeń następują w odstępach czasowych co 6 – 8 tygodni.

Sensor – Complex

To drugie świetne narzędzie do pracy. Pozwala nie tylko określić obszary nadwrażliwości, podwrażliwości (niedowrażliwości) czy białych szumów ale daje również możliwość rozrysowania ich. Jest to szczególnie pomocne, gdy z narzędzia diagnozującego nie wynika nam jasno z czym mamy do czynienia.

Rozpisując terapię kieruję się ważną zasadą, która najbardziej pomocna jest dla rodziców. Jeśli jesteś rodzicem, myślę, że opisana sytuacja jest Ci znana, a jeśli jesteś terapeutą wyobraź sobie jak taki rodzic się czuje.

 

…przypomnij sobie jak praktycznie każdego dnia jeździsz ze swoją pociechą od specjalisty do specjalisty, ile czasu to zajmuje, jak z „wywalonym jęzorem” wpadasz do gabinetu na minutę przed rozpoczęciem kolejnych zajęć. A wieczorem po powrocie do domu każą Ci jeszcze ćwiczyć z dzieckiem…  Masakra – myślisz.

 

Dlatego to, co dla mnie ważne to znalezienie form stymulacji w codziennych, rutynowych czynnościach, które dorosły i tak wykonuje ze swoim maluchem, tak by nie „kradły” one kolejnych minut. Pamiętajmy również, że rodzice nie dysponują w domu specjalistycznym sprzętem, na którym my mamy możliwość pracować w swoich placówkach.

Dam Ci 3 przykłady takich ćwiczeń. Jeśli stwierdzisz, że są one dla Ciebie pomocne i chciałabyś/chciałbyś otrzymać więcej, to zostaw komentarz na Facebooku pod postem o treści: POMOCNE.

  1. Jeśli dziecko ma zaburzenia w zakresie czucia powierzchniowego (dotyku) zakup różnego rodzaju gąbki i szczotki, którymi będziesz myć dziecko podczas wieczornej kąpieli. Dostarczy to nie tylko odpowiedniej stymulacji ale pozwoli również na nawiązanie bliższej relacji z dzieckiem. Kto z nas nie lubi być masowany? J

  2. Wspólne gotowanie to okazja nie tylko do spędzenia wspólnie czasu i nauki samodzielności ale i smakowania, czy wąchania różnych potraw, przypraw, a co za tym idzie zaspokojenia zmysłu węchu, smaku.

  3. Wyjście na plac zabaw. Nie od dziś wiadomo, że karuzele, huśtawki, zjeżdżalnie świetnie rozwijają motorykę dużą dziecka. Są także rewelacyjną formą stymulacji np. układu przedsionkowego, równowagi. Mając rozpisane ćwiczenia, dopytaj specjalisty, który pracuje z Twoim dzieckiem jakie aktywności są najbardziej pożądane do wykonywania, tak by były częścią terapii zaburzeń sensorycznych.

 

Mam nadzieję, że dzisiejsza treść była dla Was równie wartościowa, co poprzednie. Głodnych wiedzy i ćwiczeń zapraszam do zostawiania komentarza o treści POMOCNE.

Paulina Sztwiertnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *